piątek, 29 listopada 2013

Motywacja do treningów

Początki zawsze są trudne. Kiedy wykupiłam pierwszy karnet na siłownię była zima. Szaro buro po pracy marzyłam tylko o tym żeby zaszyć się pod kocem z filiżanką herbaty i oglądać filmy i seriale. W zimie zdecydowanie ciężej jest mi się zmotywować do wyjścia z domu ale mam na to kilka sposobów:

1. Cel

Po pierwsze musimy wyznaczyć sobie realne cele jeśli chcesz schudnąć postanów że zrzucisz np 3,4kg w ciągu miesiąca a nie od razu 10kg. W przeciwnym razie, brak postępów, zdemotywuje i zniechęci Cię do jakiejkolwiek dalszej działalności. Zastanów się co chcesz osiągnąć i dobierz taki wysiłek fizyczny, który będzie dobrze się sprawdzał w realizacji Twojego celu.
Mój cel: zrzucić 5kg, ładnie wyrzeźbić całą sylwetkę.


2.Pokochaj to co robisz

Po paru miesiącach siłownia troszkę zaczęła mnie nudzić, ćwiczenia stały się monotonne czułam, że stoję w miejscu. Dla urozmaicenia coraz częściej zaczęłam odwiedzać salę fitness. Zajęcia z Magic Bar i Fit Cross stały się moimi ulubionymi. Staram się wybierać tę aktywność fizyczną która będzie sprawiała mi duża radość. Ma to być  czysta przyjemność a nie smutny obowiązek.Nic tak nie zabija motywacji do ćwiczeń jak wykonywanie tych, których się wręcz nienawidzi. 

3.Zmotywowani przyjaciele

Często czytam artykuły gdzie piszą ćwicz z koleżanką będzie raźniej...hmm może i tak o ile koleżanka jest zmotywowana. Nie ma nic gorszego niż wiecznie narzekające osoby u twojego boku. Nie zrobisz dobrego treningu z narzekającym leniem nad głową. To jest mój czas i chce go wykorzystać na maksa.Jeśli jednak masz wokół ludzi którzy ćwiczą wymieniaj się doświadczeniami.

4.Playlista

  Ja mam swoje kawałki tzw.biegowe, co jakiś czas dostaje od przyjaciela piosenki przy których świetnie mi się biega.
  Dostaje tzw kopa.


5.Motywujące Fan Page
 
  Kilka razy dziennie odwiedzam facebooka. Masa zdjęć, filmów i artykułów zawsze pozytywnie  
  mnie nastawiają.

6.Satysfakcja

  Zawsze kiedy strasznie nie chce mi się ćwiczyć ale jednak się zmobilizuje jestem bardzo zadowolona z siebie przecież to tylko 1,5h z całego dnia. 
Na początku często się ważyłam teraz wagę zastąpiłam metrem. Pamiętajcie że mięśnie też ważą







czwartek, 28 listopada 2013

Nie ma jutra jest dziś!

Swoją przygodę z siłownią zaczęłam na początku stycznia 2013r takie typowe postanowienie noworoczne. Wówczas przez zimę przybyło mi parę kilo. Jestem osoba  która jeśli sobie zbytnio pofolguje natychmiast jest to widoczne w postaci niechcianych boczków. Należę raczej do tych osób które są całe życie na "diecie". 
Kocham smaczne jedzenie i kocham słodycze za czekoladę oddam wszystko tym bardziej jest mi ciężko non stop się kontrolować. Jedzenie to pewnego rodzaju nałóg. Nie ma jednak rzeczy niemożliwych nauczyłam się...wróć! cały czas się uczę jak przyrządzać potrawy żeby były smaczne a zarazem nisko kaloryczne i wiecie co? da się!

Wracając do treningów.
Wizyty na siłowni zaczynałam od 2x w tygodniu teraz jestem tam min 5x :)
Każdy dzizeń mam dokładnie zaplanowany, dokłądnie wiem jaką partię ciała i jak będe ćwiczyć.
Staram się za każdym razem zrobić trening siłowy który kończę aerobami. Do ćwiczeń aerobowych zawsze wybieram bieżnię (uwielbiam ją).

Z każdym treningiem zauważałam iż moje ciało się zmienia cellulit z pośladków całkowicie znikł, mięśnie skośne brzucha zaczęły być widoczne a bicki cudownie twarde mmm boskie uczucie.
Niestety bardzo łatwo jest zaprzepaścić wiele godzin treningów przez chwilę słabości...ale staram się, staram.

Tym razem nie czekam do nowego roku...


Sports lifestyle and beauty czyli w zdrowym ciele zdrowy duch.

O czym będzie ten blog? Przede wszystkim o wszelkiej aktywności fizycznej która ku mojemu zdziwieniu stała się moją pasją. Ja która całe życie miałam zwolnienie z wf –u dziś nie wyobrażam sobie życia bez wyjścia na siłownie czy zajęć fitness. I tak od 11 miesięcy. Zdrowy styl życia stał się moją pasją którą mam nadzieje troszkę was zarażę i będę siebie samą codziennie tu motywować.