Jak postanowiłam rano wybrałam się na siłownie w celu oswojenia z nowym miejscem. Na całe szczęście było mało ludzi więc mogłam spokojnie się rozeznać. Oczywiście wyrznęłam głową w sztangę i o mało nie spadłam z bieżni boshe...:/
Na koniec jeszcze dorwałam instruktora i kazałam sobie pokazać dokładnie co i jak. A propos wczorajszego tematu przysiadów. Dziś robiłam je na bramie/suwnicy i strasznie fajna opcja bardzo wygodna. Jutro ciąg dalszy wdrażania a od przyszłego tygodnia postaram się przetestować większość zajęć i na tej podstawie myślę że ułożę jako taki plan treningowy. Póki co zaczynam weekend z martini i bruschette whit my friend więc jeszcze troszkę pogrzeszę :)
Miłego weekendu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz